Poranki w Julinie zaczynają się spokojnie. Od herbaty, od światła wpadającego przez okna, od pierwszych wyjść na trawę. Bez planu. Bez ustalania, co dalej. Każdy zaczyna dzień we własnym rytmie.
Jest czas, żeby wyjść na zewnątrz, usiąść na chwilę, przejść się między drzewami albo po prostu zostać tam, gdzie jest dobrze.